Referencje

Justynka

Trafiłam do Magdy zupełnie przypadkiem. Serio – nie wiedziałam, czy potrzebuję trenera personalnego czy terapeuty, ale pomyślałam: „Dobra, niech ktoś ogarnięty mi powie, jak żyć i jak schudnąć, bo ja już naprawdę nie wiem.”

Przed pierwszym treningiem miałam jedną obawę: że znowu stracę motywację. Że pójdę raz, dwa, a potem uznam, że od samego myślenia o ćwiczeniach przecież też spalam kalorie. A tu niespodzianka – z każdym kolejnym razem chciało mi się bardziej! Nie wiem, co Magda tam rozsypuje po sali, czy to endorfiny w sprayu, czy coaching w proszku… ale działa.

Obawy rozwiała od razu. Wchodzę, a Magda mówi: „Dasz radę.” Ja myślę: „No chyba nie.” A ona dalej swoje: „Na spokojnie, krok po kroku.” I nagle masz – konstrukt z odpowiedzi, żadnego lania wody, wszystko konkretnie. Czuje się człowiek zaopiekowany… i spalony jak po mojej pierwszej sesji.
Mój cel? Prosty: schudnąć. Ale tak naprawdę – czuć się lepiej, nie dyszeć jak lokomotywa po wejściu na pierwsze piętro i przestać udawać, że marchewka pokryta czekoladą to sałatka.

I teraz najlepsze: udało się! 9 kg w niecałe 3 miesiące! Jestem zachwycona. Jem normalnie, ćwiczę normalnie, nie karzę już siebie za to, że żyję. Nauczyłam się słuchać ciała – na przykład kiedy mówi „hej, nie pakuj we mnie fast fooda, błagam”.

A tak od siebie: Magda to nie tylko trener. To nauczyciel życia. Serio, przy niej rzeczy niemożliwe stają się możliwe. Tak jak to moje bieganie bez umierania. Gdyby nie ona, pewnie dalej szukałabym motywacji w pudełeczku ptasiego mleczka.

No więc: polecam. Przychodźcie, zanim zrobi się kolejka. Bo jak Magda zacznie trenować celebrytów, to już nie będzie miejsca dla zwykłych ludzi.

 

Justynka Kras, wrzesień 2025